polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Denseland Disco Dictionary

Denseland
Disco Dictionary

Po dotychczasowych albumach wydawanych w równych odstępach czasu (Chunk z 2009 i Like, Likes Like z 2013), Denseland -zespół muzyków (Hannes Strobl, Hanno Leichtmann i David Moss) zakorzenionych głównie w scenie eksperymentalnej - nagrywają płytę, w której odnoszą się przede wszystkim do rytmu. Wcześniej kładli nacisk na fakturę, warstwy brzmieniowe, masę detali. Teraz tworzą swój dyskotekowy słownik. Post-punkowy groove, zapętloną motorykę i perkusyjne struktury, przeplatają nawarstwiającymi się pasmami dźwięków - od basowych linii, przez drobne interwencje, konfiguracje dźwiękowe, drony, dziwne przerywniki, bity czy zniekształcenia. Wydaje się, że rytm służy im do zmiany struktury dźwięku. Swego czasu podobnego zabiegu dokonał Duy Gebord, polski muzyk, który noise’owe eskapady zobrazował rytmicznym tłem podczas koncertów, nadając muzyce innego wydźwięku i posmaku. W centralnym punkcie Denseland jest głos Mossa, który w tym przypadku staje się niemalże piosenkowy, bo i forma utworów jest bardziej zwarta. Perkusjonalia i bas chowają się w drugim planie, jak przy piosenkach przystało, chociaż wokalista raczej deklamuje niż śpiewa. On z resztą ten materiał spina, jest jego głównym bohaterem - kiedy chce, zbacza z kursu i zniekształca utwory, kiedy indziej trzyma je w ryzach. Czasem kompozycje zyskują postindustrialny posmak, kiedy indziej zmierzają w stronę techno. Denseland badają możliwości rytmu, towarzyszącego mu basu i groove’u. Najlepiej - także w warstwie tekstowej - czuć to w tytułowym utworze, który stopniowo rozwija się o kolejne zapętlone i cykliczne elementy kompozycji. Takie, które sprawdzają się w muzyce disco. Tyle, że disco Denseland jest nietypowe, połamane, czerpiące z nowofalowych brzmień, a kiedy indziej z afrobeatowych form. O ile wciąż uważam, że najlepszym albumem zespołu był Chunk, o tyle tutaj grupa pokazuje swoje najbardziej przyswajalne oblicze, ale też otwiera się na nowe obszary. Nie podąża tą samą ścieżka, ale szuka pomysłów i jej realizacje i chociażby, dlatego warto jej posłuchać.

[Jakub Knera]