polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Hailu Mergia Lala Belu

Hailu Mergia
Lala Belu

W świetnym stylu wraca Hailu Mergia do katalogu Awasome Tapes From Africa. Pierwsze od bodaj piętnastu lat nowe nagrania (było w międzyczasie kilka reedycji) zrealizowane zostały z sekcją Mike Majkowski/Tony Buck, od paru lat jego stałym koncertowym składem. Sześć składających się na Lala Belu kompozycji - luźnych, chwilami pewnie półimprowizowanych - to utwory raczej w większości nowe, kapitalnie ukazujące, z jak barwną, żywą i wciągającą muzykę wciąż mamy w przypadku Mergii do czynienia. Brzmiącą mocno współcześnie, ale autentycznie, z duchem i tym charakterystycznym soundem lawirujących w rękach Mergii instrumentów (od syntezatorów po akordeon), dzięki którym jeszcze łatwiej przychodzi się w tej pulsującej, niemal tanecznej muzyce zatracić. I dobrze, że też nie do końca jednowymiarowej - lekkie, pulsujące i rytmiczne fragmenty (świetny zapowiadający płytę "Gum Gum") przełamuje grą bardziej ciężką i gęstszą (w "AnchihoyeLene" chwilami słychać niemal rasowe jazzowe trio), w finale słyszymy zaś refleksyjne fortepianowe solo. Jak wyraźne piętno odciska na tej płycie sekcja Majkowski/Buck, z odległego przecież pokolenia i z inną muzyką we krwi, czuć ewidentnie. Niby trzyma się w ryzach, ale z wyczuciem, pulsem i rytmicznym zmysłem, wtopionymi w pasaże Mergii wręcz idealnie. Późną wiosną 2014 roku widziałem pierwszy w naszym kraju koncert tria, błyskotliwie eksponujący organiczność i temperaturę tej muzyki, Mergia wrócił później do Polski bodaj tylko raz, teraz wreszcie mamy płytę, która niezwykły dorobek etiopskiego powiększa o bardzo udany kolejny rozdział.

[Marcin Marchwiński]