polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
ALIAS & Ehren Lillian

ALIAS & Ehren
Lillian

Ta płyta zapowiadała się niezwyczajnie. Zanim jeszcze ujrzała światło dzienne, jej wydawca - Anticon - zapowiadał ją jako prawdziwie porażające wydawnictwo. Zapowiedzi te oczywiście nie były czczymi gadkami, bo za album odpowiedzialny jest jeden z najciekawszych producentów nurtu avant-hopu - Alias. Ten sam, który nagrał na początku nowego wieku doskonałą płytę "Muted" i wyprodukował mnóstwo nagrań dla m.in. Sage`a Francisa, Sole`a, Sixtoo i pewnie więcej niż połowy załogi Anticonu. Do tego znany jest z bliskiej współpracy chociażby z Lali Puną, a na ostatnim krążku Styrofoam słyszymy w dużej mierze jego patenty. Alias swoją przygodę z Anticonem zaczynał od podwójnej roli - producenta i mc, ale w ostatnich latach poświęcił się zupełnie jedynie pierwszemu zajęciu co zdecydowanie wpłynęło na stan obecny jego twórczości - jego kolejne płyty były ciekawsze od poprzednich, a on sam stał się autorem doskonałego instrumentalnego hip hopu, którego nie sposób pomylić z niczym innym. Aliasowi już od płyty "Muted" pod względem muzycznym blisko było do takich katalogów jak Morr Music, bowiem jego kompozycje nabrały sporej wrażliwości i wielowarstwowości, przepełnionej metalicznością, a także delikatną elektroniką. To wciąż był wysokiej miary hip hop, ale raczej dla otwartych słuchaczy, którym nieobce są nagrania The Notwist, Telefon Tel Aviv czy Styrofoam.

Najnowszy album Aliasa jest niczym innym jak kontynuacją drogi wybranej na "Muted" - nie jest ani krokiem naprzód, ani też wstecz. Jest natomiast kto wie czy nie najważniejszym jak dotąd wydawnictwem w jego dyskografii. Przede wszystkim ów najnowszy album - "Lillian" - autorstwa nie jest wyłącznie Aliasa, ale i jego brata, niejakiego Ehrena, który wzbogacił płytę żywymi instrumentami. I to w istocie jest najważniejsza kwestia dotycząca tego krążka. Alias prezentuje te same patenty, które umieścił na "Muted" i "All Things Fixable", ale błyszczą one na nowo dzięki doskonałej współpracy z żywym instrumentarium Ehrena. Kolejne kompozycje nie brzmią może monumentalnie, ale to i dobrze - Alias buduje nastrój powoli swoim plumkaniami, Ehren zaś rozwija swoje pomysły równolegle, by po paru minutach uderzyć ze zwiększoną siłą dźwięku. Wszystko wydaje się być poruszające i, jak nawet na Anticon, niebywałe. Po niedawnej premierze 13&God, w katalogu tej wytwórni pojawiła się następna perełka, wyznaczająca nowe kierunki w hip hopowej awangardzie.

[Tomek Doksa]

recenzje Alias & Tarsier w popupmusic