napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Wobec powszechnej i zrozumiałej dumy, że Mikrokolektyw został pierwszym europejskim zespołem wydającym płytę w Delmark, trochę umyka podstawowy powód radości – po sześciu latach świetnych koncertów w duecie, Artur Majewski i Kuba Suchar wreszcie wydali album. Wspólna improwizacja ze słoweńskim Alzheimer Trio, która ukazała się dzięki Wytwórni Om, była miłym, lecz tylko przedsmakiem wrażeń zapewnianych przez „Revisit”. Operując szczególnym, acz kompletnym alfabetem, tworzonym przez perkusję, trąbkę oraz syntezator i sampler na drugim planie, Mikrokolektyw frapująco roztapia skomponowane zręby utworów w improwizacjach wspaniale operujących barwą i tonem. Napięcie indukowane pomiędzy czytelnymi, czasem zwiewnymi szkicami kompozycji oraz syntezatorowym tłem, a czujną, lecz tak lekką grą obu muzyków trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej chwili.
Suchar i Majewski potrafią być zdumiewająco liryczni i piękni, jak Running Without Effort i wręcz przebojowym Lipuko, po chwili na pierwszy plan wysuwając poszarpany sound (Casio), a innym razem frenetyczną pulsację (Rocket Street, Tiring Holiday). Spotykamy też wspomnienie Robotobibok w Tar Man. Przy tym, poszczególne utwory można odbierać niczym piosenki, a album posiada dramaturgię i narrację, jego początek, rozwój i koniec są trafne i zrozumiałe. Balans pomiędzy poszukiwaniem brzmienia a piosenkowością węzłów, wokół których się ono odbywa, pozwala postrzegać tę muzykę także poza kategoriami improwizacji i jazzu, doskonale służy jej komunikatywności.
Choć konteksty dla „Revisit” znaleźć łatwo, mogą być nimi choćby Don Cherry lub Chicago Underground Duo, to jednak Mikrokolektyw gra coś „swojego”, a szczególność ich muzyki wykracza też poza kwestie instrumentalno-brzmieniowe. Może pobrzmiewa w niej słowiańska wrażliwość, tło i bagaż doświadczeń, które sprawiają, że Amerykaninowi może się wydać egzotyczna, a nam wydaje się bliska i znajoma. Ale to już zweryfikujcie sami.
[Piotr Lewandowski]