polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Wojciech Bąkowski Zsyp

Wojciech Bąkowski
Zsyp

Jeśli tekstowo-wokalna strona dokonań Niwea albo Grupy Kot do Was nie trafia lub wręcz Was drażni, może nie czytajcie dalej. „Zsyp” jest bowiem słuchowiskiem (z braku lepszego słowa) wokalisty tych zespołów – opowieścią w trzech częściach, zanurzoną w pół-rzeczywistej mgle dziecięcych wspomnień, majaków, przeinaczanych słów i przekręconych znaczeń. Opowieścią wywodzącą się z dziecięcej percepcji, wyciągającej z otoczenia rzeczy, zdarzenia i słowa, do których osoby dojrzałe nie przywiązują szczególnej wagi, a dzieci postrzegają jaskrawo. Snutą też w dziecięco nielogiczny, dygresyjny sposób. Jedynym „muzycznym” środkiem jest syntezatorowa pulsacja, powracająca w różnym natężeniu i spinająca części słuchowiska. Dźwięki i odgłosy przeplatają się zaś z narracją – jak zapowiadał Bąkowski w wywiadzie dla nas przy okazji debiutu Niwei: „otoczenie audialne jest inne, często ilustracyjne. Tymi dźwiękami można, zawężając zakres, podnosić treść przekazu. Można decydować o tym, w które kanały wpada słowo i dzięki temu […] pozwolić sobie na nieoczywistości, albo bezczelne tautologie.” Wątki słuchowiska zresztą pojawiły się na debiucie Niwei w utworze Generał Hermaszewski.

Tutaj dźwięk konsekwentnie służy kreowaniu aury opowieści. Bąkowski intensyfikuje doświadczanie wolno przemijającego czasu, cwanie operuje dziecięcym słownictwem i słowotwórstwem, odtwarza półrzeczywisty mikroświat lęków, gorączkowych przebłysków i urojeń. Gdzieś na styku aktywności muzycznej i literackiej powraca do formuły, która  w radiu obumarła. „Zsyp” bywa fascynujący i błyskotliwy, bywa nużący czy wręcz drażniący. Ale na pewno jest czymś więcej, niż formalnym eksperymentem. Słuchowisko wydała na winylu oficyna ArtBazaar, w nakładzie 250 sztuk, a efektywnie jeszcze mniejszym – 66 egzemplarzy posiada bowiem okładkę własnoręcznie wykonaną przez Bąkowskiego, co oznacza cenę iście „kolekcjonerską”.

[Piotr Lewandowski]