napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Duńska formacja Causa Sui gra muzykę dla swojego kraju tak niereprezentatywną, a zarazem dobrą w swej działce, że wyjście z nią –również w kategoriach kooperacji artystycznych – było nieuniknione. Po serii „Summer Sessions”, otwierających rockowo-psychodeliczny trzon muzyki Causa Sui na eksperymenty bliskie elektrycznego etapu Milesa Davisa albo dokonaniom Can, dwaj muzycy tej formacji – Jonas Munk i Jakob Skøtt – nagrali z grupą chicagowskim muzyków (Rob Mazurek, Jeff Parker, Dan Bitney, Matt Lux, Brian Keigher) kapitalny album Chicago Odense Ensemble, o którym pisaliśmy już w ubiegłym roku i który od kwietnia jest wreszcie dostępny fizycznie. To właśnie Munk był głównym producentem tamtej płyty, wykuwającym z improwizowanych sesji jej finalny kształt.
Również kolejne wydawnictwo Causa Sui przynosi kolaborację, tym razem jako kwintetu z Ronem Schneidermanem z Sunburned Hand of the Man. „Pewt'r Sessions 1” to płyta oparta o otwarte, przestrzenne jammy – ex ante niedookreślone, a ex post zwarte, energetyczne i wciągające. Oparte o motoryczną pracę sekcji rytmicznej i spalone słońcem wędrówki gitar kawałki z jednej strony odwołują się do najlepszych tradycji psychodelicznego rocka, fusion i krautrocka, z drugiej jednak są na wskroś współczesne w operowaniu brzmieniem i repetycją. Węzłami płyty są dwie ponad jedenastominutowe kompozycje, przez które zespół nawiguje z fantazją i pewnością siebie. W krótszych kawałkach grupa rozwija swe jammy raz w miękkie, jazzujące pasaże (May Sun), raz w potężne, hard-rockowe uderzenie (Wasted), by w kolejnym utworze (Streams of Gratitude) wprowadzić kosmische musik karmiące się syntezatorami. Choć intuicyjny, impulsywny charakter muzyki jest w centrum przekazu, to „Pewt'r Sessions 1” jest sensownie ułożoną i rozwijającą się płytą. Duńsko-amerykański kwintet prochu nie wymyślił, ale kapitalnie uchwycił sedno improwizowanego, psychodelicznego rocka. Odlot wysoce prawdopodobny.
[Piotr Lewandowski]