napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



„Live in London” to druga, powiedzmy, solowa płyta Matany Roberts. Podobnie jak „The Chicago Project” z 2008 roku, została wydana w angielskiej wytwórni Central Control i prezentuje koncert z londyńskiego klubu The Vortex z 2009 roku. Poprzedza więc nieznacznie zarówno w nagraniu, jak i premierze album „Coin Coin Chapter One: Gens de Couleur Libres”, o którym pisaliśmy w poprzednim numerze. Skład, z jakim gra tu Roberts (Tom Mason – bas, Robert Mitchell – fortepian, Chris Vatalaro – perkusja) to angielscy muzycy, którzy dołączyli do niej ad hoc na doskonale nagrany koncert dla BBC Radio 3 (notabene, dla tego samego programu, który 1 października nagrywał na Chłodnej 25 koncerty Osaka Vacuum i Profesjonalizm). Nie należy się więc spodziewać ani tak przemyślanej, wykraczającej poza jazz, koncepcji jak na „Coin Coin”, ani tak wysublimowanych pomysłów jak na „The Chicago Project”, gdzie zarówno w kwartecie z Parkerem, Abramsem i Rosaly’m, jak i w saksofonowych duetach z Fredem Andersonem działy się rzeczy nietuzinkowe.
Ale i tak mamy do czynienia z najwyższej próby nowoczesnym jazzem, osadzonym w tradycji lat 1960., z echami Coltrane’a, Colemana i Aylera. Czytelnym, ale świetnie zagranym i otwierającym kompozycje w ewoluujące formy. Ilustruje to już rozpoczynający album My Sistr, utwór piosenkarza Frankie’go Sparo (z płyty dla Constellation w 2003r.), który z czterominutowej piosenki przeradza się w niemal półgodzinny utwór. Później grupa pracuje na kompozycjach Matany i raz sięga po Ellingtona. W centrum oczywiście jest Roberts, której gra na alto jest pełna bluesa, momentami gorzka, momentami ekstatyczna, nieodłącznie przesiąknięta skromną poetyką. Jej umiejętność wykorzystywania filigranowych fraz i pojedynczych tonów dla wprowadzenia żarliwej emocji jest wyjątkowa, podobnie jak zdolność naturalnych przeobrażeń w gorące free. Cały zespół gra czujnie, przechodząc od gry w kwartecie do pasaży solo przez wszystkie możliwe podzbiory, więc wrażeń starcza na całą godzinę z hakiem.
[Piotr Lewandowski]