napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Album nagrany przez Maćka Trifonidisa w sekstecie, w którym oprócz jazzowej sekcji rytmicznej występuje trzech perkusjonalistów obsługujących instrumenty afrykańskie, arabskie i perskie oraz muzyk grający na oud (oudzie?), jest rezultatem jednodniowej improwizowanej sesji. Improwizowany w tym wypadku nie oznacza bynajmniej sonorystycznych zderzeń, ani agresywnego free, tylko oparty na wyrazistych groove’ach, zanurzony w buzującej rytmice jazz z orientalną ornamentyką i takim też zabarwieniem tematów. Główny głosem płyty jest saksofon, pojawia się tez flet. Może mam słabość do takich quasi-jazzowych form – zawsze mi się podobał Rabih Abou-Khalil, zwłaszcza jego starsze płyty, a poprzedzające New Age eksperymenty niemieckie z lat 1970 też równie wysoko – ale moim zdaniem „Roots” słucha się naprawdę dobrze. Oczywiście gdyby zespół miał więcej czasu, to pewnie urozmaiciłby pracę licznej sekcji rytmicznej, a ogólną metodologię „zaczynamy od oudu i perkusjonaliów, potem jak już zapętlimy groove to wchodzi ekspresywny saksofon i gramy aż kontrabasista kilkoma figurami zasygnalizuje, że czas kończyć”. Ale z muzyki bije taka radość jej tworzenia, lekkość i spontaniczność, że per saldo urok tej swobodnej kreacji bierze górę. Nawet, a może zwłaszcza, gdy grupa sięga po niemal rockową energię w Nomads. Album został na razie wydany w nakładzie 100 sztuk, ale ponoć ma być więcej. Trzymam kciuki za koncerty.
[Piotr Lewandowski]