polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Robert Piotrowicz When Snakeboy is Dying

Robert Piotrowicz
When Snakeboy is Dying

Na audiobooku „Pan Cogito” dźwięki gitary, fortepianu, czasem syntezatora drgają pod silnym, radiowym głosem czytającym wiersze Herberta po rumuńsku. Na When Snakeboy is Dying, pierwszej od pięciu lat solowej płycie Piotrowicza, utrzymują się one na powierzchni syntezatorowej chmury, pozornie spokojnej, ale dyskretnie gęstniejącej. W porównaniu do wcześniejszych wydawnictw i koncertów Piotrowicza, to cichy album. Precyzyjnie dozujący frazy instrumentów akustycznych, zawiązujących ze sobą kolejne interakcje, przeplatane gdzieniegdzie filigranowymi rytmicznymi strukturami, jakby skapującymi na stabilny trzon. Powracają one w wielu miejscach płyty, tworząc paradoksalną iluzję piosenki. Muzyk podsuwa słuchaczowi przykuwające uwagę detale na powierzchni, a zabiegami w głębi dezorientuje tak, jakbyśmy przeglądali się w lustrze nie płaskim, a o z zmiennej krzywiźnie. Na stronie A narasta poczucie nieuchronnego pęknięcia, może katastrofy, jednak Piotrowicz unika tego gwałtownych rozwiązań, jedynie sygnalizując możliwe przełomy. Zarazem zamyka się w dość zwięzłych formach, co pozwala utrzymać wysoką intensywność na przestrzeni całej płyty – i zarazem wymaga adekwatnego skupienia. Intelektualna, rygorystyczna płyta okazuje się wolna od formalizmu, niesie w sobie tajemnicę i fascynuje dźwiękowymi zdarzeniami.

[Piotr Lewandowski]