polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
WALLS Sam WIllis i Alessio Natalizia - wywiad

WALLS
Sam WIllis i Alessio Natalizia - wywiad

Click here for the English version of this article

Chociaż duet Walls śledzimy od początku ich działalności, dopiero album Sound Houses, na którym wykorzystują archiwalne nagrania Daphne Oram, twórczyni BBC Radiohonic Workshop, wzbudził nasze największe zaintersowania. Tutaj zespół porzuca swoją ciepłą i pop-elektroniczną konwencję na rzecz większych poszukiwań i dźwiękowych eksperymentów. To jednocześnie album, który pokazuje, że Sam Willis i Alessio Natalizia są zespołem ewolującym i otwartym na nowe wyzwania, o czym opowiadają poniżej.

Jak doszło do tego, że zainteresowaliście się działaniami Daphne Oram? Jak na nią trafiliście?

Alessio Natalizia: Myślę, że po raz pierwszy usłyszałem o niej od mojego przyjaciela, który jest totalnym fanatykiem jej warsztatów BBC. To było 10 czy 15 lat temu, ale byłem zbyt młody, by to docenić! Szczerze nauczyliśmy się w pełni cieszyć się jej osiągnięciami w ostatnich latach.

Do tej pory wydawaliście swoje albumy w Kompakt, nagrywaliście rzeczy bliskie muzyce pop, instrumentalne elektroniczne kompozycje. Sound Houses na tle dotychczasowych wydawnictw przyjmuje inny charakter, a na dodatek po drodze Alessio wydawał albumy jako Banjo or Freakout.

Sam Willis: Nasze gusta i zainteresowania ewoluowały i zmieniały się na przestrzeni lat. nasz debiut ukazał się w 2010 r., kontynuacja w postaci Coracle rok później, więc myślę, że to całkiem naturalne, że wszystko się zmienia. Pierwszy album, był czymś co zrobiliśmy razem, a kolejny był redefinicją naszego brzmienia – wiedzieliśmy, że musimy odejść od pierwotnego kierunku, aby rozwinąć naszą muzykę. Czuliśmy, że nie chcemy się powtarzać.

Alessio Natalizia:  Mam gotowe dwa albumy Banjo lub Freakout. Materiał siedzi się i czeka, ale nie wiem, czy kiedykolwiek go wydam! Po prostu czuje, że te płyty są jeszcze gotowe – myślę że muszą swoje odleżeć i w pewnym momencie dojrzeję do tego, żeby je wydać.

Jaka była wasza reakcja na propozycję BBC aby wykorzystać i zreinterpretować utwory Daphne Oram?

Alessio Natalizia:  Ludzie pytają, czy baliśmy się dotknąć jej materiału, jak by to była święta ziemia, ale nie tak chcieliśmy się z nim zmierzyć. Byliśmy podekscytowani, że przytrafiła się nam okazja, aby dotrzeć do tak wielu niesamowitych dźwięków, aby stworzyć muzykę, która nawiązywałaby do ducha epoki Oram, a jednocześnie wydobywałaby bardziej współczesną perspektywę i techniki. Na początku nie byliśmy stuprocentowo pewni jak się za to zabrać, ale doszliśmy do wniosku, że powinniśmy zrobić to, respektując jej dorobek. Dźwięki z jej archiwum stanowią centralny punkt nagrań, a nasze partie w większości pojawiają się nad nimi lub dookoła nich, uzupełniamy naszą muzyką to, co stworzyła Oram. Nie chcieliśmy w zbyt wielkim stopniu edytować jej nagrań. Istotne jest to, że proces tworzenia tego materiału był czymś w rodzaju duchowego doświadczenia – czasami podczas sesji można było poczuć jej obecność w pokoju.

Jak działania Daphne Oram są postrzegane w Wielkiej Brytanii? W Polsce przez wiele lat funkcjonowało Studio Eksperymentalne Polskiego Radia, które już jest nieczynne, ale pomimo tego wielu eksperymentalnych twórców tam nagrywało, a teraz wielu twórców reinterpretuje ich nagrania.

Sam Willis: Nie jesteśmy ekspertami, aby wypowiadać się o jej twórczości. Myślę jednak, że stała się zdecydowanie bardziej znana w momencie, gdy na całym świecie ukazał się jej album „Oramics”.  To przypomniało zarówno o tym jak stworzyła BBC Radiphonic Workshop, ale też o tym jak je opuściła aby na własną rękę budować Oramics Studio. Wydaje mi się, że zainteresowanie powrotem do starej muzyki jest bardzo duże na całym świecie – to tym łatwiejsze, że dzięki dostępowi do sieci, każdy może jej posłuchać w bardzo prosty sposób. To idealny czas aby tego typu archiwa ujrzały światło dziennie.

Czy uważacie, że muzyka eksperymentalna, taka jak ta, stworzona przez Daphne Oram, ma szansę wejść do współczesnej muzyki nie tylko jako odkopane archiwum?

Sam Willis: naszym zdaniem, muzyka która została oficjalnie wydana, już jest w muzyce współczesnej. Z drugiej strony, to niekoniecznie „muzyka”, a raczej eksperymenty z dźwiękiem, więc to wciąż interesujące rzeczy do słuchania, chociaż może przez bardziej wyspecjalizowaną publiczność.

Jak staracie ukazać się jej dorobek w połączeniu z waszą muzyką? Jako odkrycie i interesujący zasób dźwięków czy źródło, które należy przetworzyć i wykorzystać?

Sam Willis: po prostu robimy wszystko, aby zaprezentować jej dźwięki obok naszych pomysłów. Było dla nas ważne, aby nie przytłoczyć atmosfery, którą wykreowała Oram, przez jawnie „nowoczesny” charakter naszej muzyki, czy bardziej klubowy kierunek. Po prostu chcieliśmy podkreślić nastrój i dźwięk ponad wszystko. Mamy nadzieję, że słuchacze będą zaintrygowani tym co zrobiliśmy i będą ciekawy, aby sprawdzić jej oryginalne nagrania.

Jakie były wasze założenie tworzenia Sound Houses? Jaki był wasz pomysł na ten album? Nie baliście się, że próbki muzyczne Daphne Oram mogą zniknąć pod warstwami muzyki?

Sam Willis: Idea, która była przyczynkiem do tego projektu to pomysł BBC, aby zrobić muzykę z archiwum Oram. Postanowiliśmy wybrać bardzo prosty materiał, aby zbyt dużo nad nim nie siedzieć i nie kombinować. Wszystko co staraliśmy się zrobić, było pełne szacunku dla tych dźwięków – tworzyliśmy nowe kompozycje zarówno bazując na jej nagraniach, a z drugiej strony inspirując się nimi. Jej dźwięki figurują w kompozycjach w mniej widoczny sposób, ale staramy się podążać w kierunku estetyki wyznaczonej przez jej twórczość, jednocześnie wykorzystując jej śladowe elementy.

Jak bardzo „Sound Houses” można nazwać płytą, na której dokonania wasze i Oram figirują symetrycznie, a na ile korzystacie z jej twórczości w formie próbek, kolejnych sampli do waszej muzyki?

Sam Willis: Naszym zdaniem nie ma wielkiego precedensu w tym projekcie. Po prostu korzystamy z jej nagrań w formie kolejnych warstw dźwięków. Nie remiksujemy ich i nie reinterpretujemy. Wiele dźwięków, które wykorzystaliśmy pochodziło z jej eksperymentów, w trakcie których tworzyła realistyczne orkiestrowe barwy jak skrzypce czy wiolonczela itp. To nie to samo jak wziąć sample z nagrań a capella Beach Boys z utworu „God Only Knows” albo macierzystej linii basu z nagrania dyskotekowego. Oczywiście, te dźwięki są unikalne, to było najbardziej istotne przy pracy nad nimi. Mają w sobie charakterystyczny sznyt, obecny w twórczości Dapnhe – to była więc bardzo wyrazista i znacząca, pośmiertna współpraca. Czuliśmy że uruchamiamy całą drogę zapisu, dlatego to w pełni dzieło jej i nasze.

Jak ważny jest kontekst dla ludzi, aby mieć odniesienie i wiedzieć, kto jest Oram? W The Wire Joseph Stannard sugeruje, że może warto byłoby dołączyć do albumu bonusowy dysk z jej oryginalnymi nagraniami.

Sam Willis: To całkowicie zależy od indywidualnego podejścia każdego słuchacza. Szczerze mówiąc, w naszej działalności nie planujemy prezentować naszej publiczności wykładów z historii muzyki, nie chcemy też być zbyt dosłowni. Wolimy zostawiać rzeczy otwarte na sugestie i interpretacje. Bardziej zaangażowany słuchacz sam odczyta materiał na swój sposób. Pomysł Stannarda wydaje się ciekawy, ale z naszego punktu widzenia dodawanie drugiej płyty mija się trochę z celem. Nie wykorzystywaliśmy kompozycji, pełnych utworów, a raczej pewne elementy, fragmenty dźwiękowe. Więc połączenie tych wszystkich sampli nie miałoby zbyt wielkiego sensu. Ponadto dochodzą do tego koszty dodatkowej płyty, na które nie mogliśmy sobie pozwolić. Ecstatic, label który prowadzimy, ma bardzo niezależny i niszowy charakter. Wydaliśmy do tej pory 7 płyt i w zasadzie wciąż na tym nie zarabiamy, więc musimy trzymać się pewnej określonej ścieżki wydawniczej. 

Muszę dodać, że w momencie, gdy usłyszeliśmy sporo „narzekania” od najbardziej zatwardziałych muzykologów i dziennikarzy, oczekiwaliśmy wręcz negatywnych reakcji na to przedsięwzięcie. Każdy ma jednak prawo do swojego punktu widzenia, a naszym zdaniem warto było podjąć wysiłek w celu stworzenia „Sound Houses”, to ciekawe doświadczenie.

Jak widzicie siebie w muzyce bardziej eksperymentalnej? Kiedy rozmawiałem z Deadbeat powiedział mi, że założył własną wytwórnię BLKRTZ aby całkowicie swobodnie wydawać rzeczy, na które ma ochotę. Jak to widzicie, czy to płyta zbyt eksperymentalna na katalog Kompakt?

Sam Willis: Deadbeat ma rację – prowadząc Ecstatic mamy pełną swobodę w wydawaniu tego, co chcemy. Mamy możliwość wyrazić nasza muzykę w pełni – zarówno poprzez opakowanie, produkcję, ale także wydawać pewne rzeczy w mniejszych nakładach na kasetach. Dzięki temu możemy także poszerzać i wzbogacać nasz muzyczny świat wokół działalności jako Walls i budować własny krąg artystów. Alessio poza Banjo or Freakout wydał kilka rzeczy jako Not Waving, jest także płyta Pye Corner Studio; jesteśmy bardzo zadowoleni z tego że Axel Wilner, twórca The Field, zdecydował się wydać u nas album jako HANDS. Mamy jeszcze sporo planów w tym roku, więc koniecznie obserwuj nasz katalog!

English Version

Although we follow the duo Walls from the beginning of their activity, the album Sound Houses, where they use samples of Daphne Oram, founder of the BBC Radiohonic Workshop, raised our greatest interests. Here, the band abandons its warm and pop-electronic convention for greater exploration and sound experiments. It's also an album that shows that Sam Willis and Alessio Natalizia are a evolving band, opened to new challenges, what they talk about below.

Jakub Knera: For how long have you been interested in the achievements and work of Daphne Oram? How did you find out about it?

Alessio Natalizia:  I think the first time I heard about her was because of a friend of mine, who is a total fanatic of the BBC Radiophonic Workshop. This was 10 or 15 years ago but I was too young to appreciate it! I truly learned to fully enjoy it in more recent years. 

You normally release your albums in Kompakt, but it’s softer and more pop-friendly music – and Sound Houses is quite different from your 2013 single Urals/I Can’t Give You Anything But Love and previous albums. Over the few previous years Alessio also released solo albums as Banjo or Freakout. By the way, Alessio, do you have any plans to release new material under these names?

Sam Willis: Well, our tastes and interests have evolved and changed over the years (our debut came out in 2010, the follow up Coracle the year after), so we think it’s pretty natural that things would change... The debut was our first music that we made together, and the follow up was a refinement of that sound, but after finishing Coracle, we knew that we needed to go away and evolve our sound a bit, as we felt we didn’t want to continue only on the same path, repeating ourselves.

Alessio Natalizia: I have two albums’ worth of Banjo or Freakout material sitting around and waiting to get released but I don’t know if I will ever release it! It just feels like it’s not ready yet... I guess an album is ready when it tells me it is ready and it didn’t tell me yet.

What was your reaction to the offer to work with the Oram archive? Why did you decide to take part in that experience?

Alessio Natalizia: People have been asking if we were scared to touch her material as we were treading on sacred ground, but that’s not how we approached the project. We were excited about the opportunity to access so many incredible sounds and tried to create music that was true to the spirit of her era, bringing out more contemporary perspectives and techniques. We were perhaps a bit unsure about how to make this at first, but then we decided to approach the project in the most respectful way. We kept her sounds as central to the piece, never really editing them too much, but mostly building our parts on top or around them. It was a sort of a spiritual experience, at times during the recordings it was almost as if we could feel her presence in the room. 

How is the work of Daphne Oram perceived in United Kingdom? In Poland, we had the Experimental Studio of the Polish Radio which is now defunct, but a lot of experimental artists have recorded there. Nowadays there’s a revival of releasing their music or its interpretations.

Sam Willis: We’re by no means experts on her work at all – but think it’s fair to say that she is definitely becoming more well known internationally, particularly since the release of the Oramics compilation in 2007. She started the BBC Radiophonic Workshop, but then left soon after, so she was not a part of the team that were creating the music / FX  for Doctor Who etc., which obviously brought those guys a lot of attention. There does seem to be a lot of interest in going back to old experimental music from across the world, though, for sure – now that there is an international audience for such things, with the accessibility of the Internet, it’s the perfect time for this stuff to come into the light.

Do you think that experimental music like that recorded by Oram has a chance to enter the modern music world rather than in the form of excavated archives?

Sam Willis: Our understanding is that the music that she made to be officially released is all out there already. The stuff that’s in the archive is not necessarily “music”‘ – it’s her experimenting with sound, so of course it’s still interesting to listen to, but perhaps for more of a specialist audience.

How do you try to present Oram’s music to listeners in your album? As a discovery and perhaps fascinating material or a source which should be used?

Sam Willis: We just did our best to showcase her sounds alongside our own. It was important to us to not overwhelm the atmosphere that she created in her work by being too overtly “modern” or indeed to go in to more of a dancefloor direction. It just felt right to emphasise mood and tone above all else. Our hope is that the listeners will be intrigued by what we have done, and be curious to check out her music for themselves.

What was your assumption when creating Sound Houses? What was your idea for this album? Weren’t you afraid that Daphne Oram’s music samples could disappear under layers of your music?

Sam Willis: The idea at the beginning the project was a challenge from the BBC to make some music from the Oram archive, which kept things very straightforward for us. We didn’t have to think too much about it, as it wasn’t an opportunity that we had to pursue – it just fell into our laps. All we attempted to do was to respectfully work with these sounds to create some new pieces both with them in a more overt way (her sounds being the main part of the piece, with FX / treatment and auxiliary sounds added by ourselves) as well as inspired by (very little of her sounds being used, but us continuing in a similar direction aesthetically, and perhaps only using trace elements of her music).

You’ve entitled album Walls/Oram – to what extent could it be called a cooperation, a symmetrical use of your and Oram’s material, and to what extent have you relied on her music as just another part of the samples?

Sam Willis: It’s simply the most straightforward way to describe the record. To our knowledge, there is no real precedent for this project – for the most part we’re using her sounds rather than remixing stems of her existing tracks. As I’ve explained earlier, a lot of the noises that we used were her experiments with creating realistic orchestral timbres, violin / cello etc. – this is not the same as, say, taking a Beach Boys a cappella vocal from God Only Knows or the bass line stem from a disco record or something. Of course these sounds are very unique, which was the appeal to work with them, and they are undeniably Daphne’s sounds – so whilst this is essentially a posthumous collaboration, we felt that since her sounds run all the way through the record, it was vital that she be given full credit, and the theme address in how we described and titled the record also.

How important is it for the listeners to have a point of reference and know who Oram was? In The Wire, Joseph Stannard suggests that the disc could use a bonus disc with original fragments of her music.

Sam Willis: That’s entirely down to the individual listener to be honest, we’re not in the business of lecturing our audience in one particular way or the other, we prefer to leave things open to suggestion as opposed to spelling things out too literally. It allows the listeners to be more involved and make up their own ideas about how things should be taken. Also, with regard to Mr Stannard’s idea about a bonus disc, that sounds like an interesting idea, but from our point of view, a lot of the material that we were working with were sound fragments as opposed to finished pieces – so these would only really be interesting to a hard core audience, in addition to creating a lot of extra financial cost for us, as well as for the price of the album. Ecstatic (our label upon which we’re releasing this record) is a very small imprint run by Alessio and myself, we’re nearly 7 releases in and are yet to see a penny in profit, so in order to keep things going we need to be somewhat conservative with such ideas.

It has to be said that whilst there have been some “grumblings” from the more hard line musicologists/journos, we were very aware that there might be some negative reactions to the project, but everyone is entitled to their point of view, and Sound Houses was our humble effort and take on this project.

How do you see yourself in the context of more experimental music? When I was talking to Deadbeat, he told me that he established his own label BLKRTZ to have complete freedom about what he would like to release. How do you see that? Do you think that Kompakt could release Sound Houses?

Sam Willis: Definitely, having complete freedom with Ecstatic to do exactly what we want is a fantastic feeling – we are able to really fully express our music now through the packaging/artwork, as well as put out smaller releases on cassette tape without such large overheads that are involved with pressing an LP or 12". It also allows us to expand and enrich the world of music around our project (Walls) and build our own family of artists/projects: to date that includes Alessio’s Not Waving, Pye Corner Audio, and of course The Field’s Axel Wilner as HANDS... There’s lots more exciting music planned before the end of this year, so watch this space!

[Jakub Knera]