Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



No to się troszkę poznęcam... zacznę od tego, że to jeden z moich ulubionych zespołów. Zawsze ceniłem Szwajcarów za permanentne zmiany na swych kolejnych albumach: od prymitywnego warkotu samplerów znanego z debiutu (to właśnie oni nagrali w 1987 r. pierwszą gitarową płytę bez ... gitar) po bardziej ugładzony ale wciąż niespokojny klimatem i ciężarem materiał z dwóch poprzednich krążków. Jednak największą siłą zespołu zawsze był wokalista: Franz Treichler. Osobnik dysponujący mocnym, oryginalnym głosem w którym można było usłyszeć wpływ francuskich szansonistów, Jima Morrisona i metalowych krzykaczy.
Po 4 latach zespół wydał nareszcie nowa płytę. I to już koniec dobrych wiadomości na dzisiaj. Płyta jest bowiem w całości ambientowa. Po wysłuchaniu całości stwierdzam, iż ciekawiej spada kropla wody we mojej łazience oraz wieje wiatr w okiennych szparach. Ostatnim gwoździem do trumny jest brak wokali. Zespól dobrowolnie zrezygnował ze swojego największego atutu i zafundował nam nudy na pudy: wykastrowane brzmienie, dźwiękowe mgławice i melodyczne harakiri. Nie posądzam wydania tej płyty dla kasy, tylko ani to eksperyment ani żart. Olbrzymi zawód Panowie, trzeba to było wydać pod inną nazwą !!!
[Marcin Jaśkowiak]