Powiększenie we wrześniu
Something Like Elvis
Hanne Hukkelberg
Matthew Shipp & Joe Morris
Six Organs Of Admittance
The Whitest Boy Alive
OffOnOff
The Complainer
Hotel Kosmos
Meril Wubslin
Jamie Lidell
Ólafur Arnalds
Hypnotic Brass Ensemble



No to się troszkę poznęcam... zacznę od tego, że to jeden z moich ulubionych zespołów. Zawsze ceniłem Szwajcarów za permanentne zmiany na swych kolejnych albumach: od prymitywnego warkotu samplerów znanego z debiutu (to właśnie oni nagrali w 1987 r. pierwszą gitarową płytę bez ... gitar) po bardziej ugładzony ale wciąż niespokojny klimatem i ciężarem materiał z dwóch poprzednich krążków. Jednak największą siłą zespołu zawsze był wokalista: Franz Treichler. Osobnik dysponujący mocnym, oryginalnym głosem w którym można było usłyszeć wpływ francuskich szansonistów, Jima Morrisona i metalowych krzykaczy.
Po 4 latach zespół wydał nareszcie nowa płytę. I to już koniec dobrych wiadomości na dzisiaj. Płyta jest bowiem w całości ambientowa. Po wysłuchaniu całości stwierdzam, iż ciekawiej spada kropla wody we mojej łazience oraz wieje wiatr w okiennych szparach. Ostatnim gwoździem do trumny jest brak wokali. Zespól dobrowolnie zrezygnował ze swojego największego atutu i zafundował nam nudy na pudy: wykastrowane brzmienie, dźwiękowe mgławice i melodyczne harakiri. Nie posądzam wydania tej płyty dla kasy, tylko ani to eksperyment ani żart. Olbrzymi zawód Panowie, trzeba to było wydać pod inną nazwą !!!
[Marcin Jaśkowiak]