Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Krzysztof Topolski, szerzej znany jako Arszyn, powraca z „żywą” muzyką. „Żywą” dlatego, że po ostatnich projektach i nagraniach z Emiterem, w których zapuszczał się w bardziej ambientowe i ściśle improwizacyjne rejony („Emiszyn”) wydaje epkę, na której gra na perkusji. Topolski zaczynał od grania na bębnach w takich zespołach jak Ewa Braun, Kobiety czy Ludzie (efektów tej ostatniej można było posłuchać nie tak dawno na wydawnictwie koncertowym „Live at Porgy and Bess”). Więc… na „Arshin Percussion EP” pojawia się tylko perkusja.
Płyta, która trwa niecałe 20 minut, została nagrana w największej sali Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku. Epkę otwiera utwór, który brzmi wręcz apokaliptycznie – powolne, miarowe uderzenia oznajmiające nadchodzącą katastrofę. W „Drum2” całość nabiera tempa, a hipnotyzujące uderzenia i dudnienie odbijające się od ścian sali wprowadzają słuchacza w pewnego rodzaju paranoiczny stan, graniczący z oczekiwaniem na chwilę oddecuh. Potem pojawia się nieco spokojniejszy utwór trzeci, w którym można usłyszeć też inne instrumenty perkusyjne.
Nasuwają się skojarzenia z ubiegłoroczną płytą „Drum’s not dead” nowojorskiej formacji Liars, na której motyw przewodni również sprawowały bębny. Tutaj mamy tylko perkusję, na której Topolski doskonale się sprawdza, jednak brakuje mi większej różnorodności i trochę jakby za mało testowania możliwości tego instrumentu. Można by z tego było stworzyć bardziej rozbudowane kompozycje, nie wspominając o czymś na kształt melodii. Wydaje mi się, że po takim muzyku jak Topolski, który słynie z improwizacji i odkrywania najdziwniejszych rejonów dźwięku, mam prawo spodziewać się po prostu odrobinę więcej.
[Jakub Knera]