polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Huntsville Pond

Huntsville
Pond

Po niezbyt udanej płycie Past Increasing Future Receding Hunstville wracają do wysokiej formy (czego w sumie można było się spodziewać) oraz do improwizacyjnych zabiegów bliskich starszej twórczości grupy oraz jej członków w innych konstelacjach (co jest pewną niespodzianką). Grydeland, Kluften i Zach wypracowali przez lata charakterystyczny styl – przywodzący na myśl akustyczną odpowiedź na wczesnego post-rocka a la Tortoise lub To Rococo Rot, z intelektualnym eksperymentem w duchu Freda Fritha i oryginalnym wykorzystaniem instrumentów zdecydowanie nie skandynawskich (banjo, shruti box). Styl ten jest na nowej płycie wyczuwalny - Pond ma w sobie transowość, pejzażowość i ale też nerw – ale równocześnie jest w nim więcej powietrza między instrumentami, niedopowiedzenia i narastającego w miarę płyty poszarpania. Na album składają się cztery kilkunastominutowe utwory, ale działa on przede wszystkim jako całość – wychodząc od skomponowanego, poukładanego „ER”, Hunstville stopniowo docierają do hipnotycznego, dezorientującego i złożonego z dźwiękowych ścinków „OK”, w każdym kolejnym utworze operując coraz bardziej oszczędnym zestawem środków. Drony i zapętlenia mają mniejsze znaczenie niż w przeszłości, za to drobne dźwiękowe zdarzenia układane są w intrygujące, wciągające i niepokojące mozaiki. Bardzo dobry album.

[Piotr Lewandowski]