Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Roztrząsanie, czy sztuka powinna być zaangażowana w dylematy polityczne i problemy społeczne, oraz jaka jest rola artysty dla szerzenia idei, było jednym z głównych zajęć powiedzmy myślicieli rosyjskich XIX wieku, oświeceniowców różnej maści albo zwolenników sztuki dla niej samej. Choć czasy ślepej wiary w konieczność obecności polityki w sztuce na szczęście mamy już za sobą, a powyższe dylematy zdegenerowały się do pytania maturalnego, to jednak ostatnie dekady przyniosły wręcz niespotykane w ubiegłym wieku zarzucenie takich kwestii w muzyce. W Stanach zwrot nastąpił dzięki Bush'owi w wersji drugiej, na naszym rodzimym gruncie trzeszcząca i gnijąca już w fundamentach IV RP wręcz domagała się reakcji.
Frontalny i mocny muzyczny kontratak, o jajcarsko-bigcycowych fanaberiach lepiej bowiem zmilczeć, musiał więc w którymś momencie nastąpić i dobrze się stało, że palma pierwszeństwa przypadła właśnie Masali za sprawą "Obywateli IV Świata". Epka, diametralnie inna od poprzedniej, stonowanej i instrumentalnej "Across The Wilderness", ma w sobie najlepsze punkowe wyróżniki - wściekłe, dynamiczne i energetyczne brzmienie, prowokujące teksty i pełne pasji wykonanie. Takiego cybernetycznego punka - brzmiącego egzotycznie z orientalną ornamentyką, miażdżącego rytmem a zarazem porywającego i melodiami - jednak do tej pory nikt u nas nie grał. Olbrzymia w tym zasługa Dużego Pe na wokalu, który, odwołując się do najlepszych punkowych tradycji, ubiera w słowa rozproszony nastrój niezadowolenia i sprzeciwu. Pe smaga miłościwie nam panujących bezlitośnie, bystrze i z potrzebną dozą uproszczenia, równocześnie nie zapominając o uniwersalnych wnioskach płynących z bieżącej sytuacji politycznej. Jest ostro, szczerze i przekonywująco, a fantastyczna spójność warstwy brzmieniowej i lirycznej "Obywateli IV Świata" sprawia, że te piosenki rażą bardzo głęboko w nasz konformizm i milczące przyzwolenie na łajdactwo skapujące, ba lejące się strumieniami z gmachów przy Wiejskiej, Al. Ujazdowskich, Szucha i na Krakowskim Przedmieściu. Pełen szacunek.
[Piotr Lewandowski]