polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
ROGIŃSKI/MASECKI/MORETTI  2525252525

ROGIŃSKI/MASECKI/MORETTI
2525252525

Bez mrugnięcia okiem uwierzę, że trio Rogiński/Masecki/Moretti (zakładam milcząco, że naszym czytelnikom przedstawiać ich nie trzeba) zawiązało się mniej lub bardziej, ale jednak spontanicznie. O tym, że ich drugi wspólny występ, który miał miejsce w warszawskim klubie Chłodna 25 w grudniu ubiegłego roku, miał właśnie taki przebieg i charakter, świadczę jako naoczny świadek. Stłoczone wówczas, w czwartkowy bodajże wieczór, całkiem pokaźne audytorium nasłuchiwało początkowo w skupieniu i oczekiwaniu, w jakie kierunki i obszary podąży undergrandowe super trio. Później milczenie stopniowo odzwierciedlało już nie tyle ciekawość, co zachwyt i kontemplację w fascynujący sposób rozwijających się improwizacji.

"2525252525" jest surowym, nieedytowanym zapisem owego koncertu, którym panowie Rogiński, Masecki, Moretti zaczarowali publiczność na Chłodnej, a także w kilku innych miejscach grudniowej trasy. Nie ukrywajmy - album stanowi ersatz bezpośredniego obcowania z ich muzyką, która siłą rzeczy nie ma tutaj pełni hipnotyzującej mocy, jaką emanuje na żywo. Nie zmienia to faktu, że jej największe atuty przetrwały paraliżujące sito technologii. Można przyjąć, że trio tak z grubsza uprawia jazz, co oznacza nieprzewidywalną, ewoluującą interakcję trzech muzyków, którzy nie mają żadnych obiekcji, by czerpać z gatunków estetycznie od jazzu odległych. Co więcej, tutaj właśnie tak postępują, śmiało zaglądając na tereny fusion, post-rocka, ambientu. Jestem pewien, że gdy posłuchacie tej płyty, przyjdzie Wam do głowy znacznie więcej skojarzeń.

"2525252525" wydane zostało w nakładzie pięciuset ślicznych, ręcznie numerowanych egzemplarzy i ewidentnie jest wydawnictwem komplementarnym wobec doświadczenia muzyki tria na własnej skórze. Dlatego, składając wyrazy szacunku dla pewnych sklepów internetowych, które dystrybuują tę płytę, szczerze zachęcam, żeby formację Rogiński/Masecki/Moretti złapać gdzieś na trasie i album nabyć w stanie pokoncertowej euforii. Tak smakuje najlepiej.

[Piotr Lewandowski]

recenzje Baaba, Baaba Kulka, Alte Zachen w popupmusic