napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Już w czasach, gdy Sonic Youth nagrywali głównie płyty ważne, grupa miała potrzebę nagrywania płyt nieważnych, rozpoczynając serię Sonic Youth Records. Dziewiąta odsłona SYR to w ciągu tych eksperymentalnych, często noise’owych, przeważnie rejestrowanych live i prezentujących kolaboracje z innymi artystami, płyta szczególna. Punktem wyjścia dla „Simon Werner a Disparu” jest ścieżka dźwiękowa przygotowana przez SY do francuskiego filmu pod tym samym tytułem, w reżyserii Francisa Goberta.
Na płycie instrumentalne miniatury i pasaże rozwinięte są w kompozycje, w których pozostał jednak duży margines niedopowiedzenia. Stonowane, impresyjne utwory czerpią z charakterystycznego brzmienia zespołu, jego umiejętności operowania barwą i dysonansem, przy czym praktycznie wolne są od hałaśliwych wybuchów i dynamicznych zwarć. Tym różnią się nie tylko od regularnych płyt SY, ale i od wcześniejszych SYRów. Zwłaszcza wobec piosenkowej przejrzystości ostatnich dwóch-trzech płyt, rozmazana, instrumentalna melancholia jest miłą odmianą, przypominając nieco czasy, gdy członkiem SY był Jim O’Rourke. Ten notabene uczestniczy w zamykającym album, odstającym od reszty utworów, kilkunastominutowym jammie. Choć sporo tu autocytatów i znajomych gestów, to plastyczność oraz wyciszenie formy ukazują je w innym świetle i pozwalają przymknąć na nie oko. Jak na płytę programowo nieważną, „Simon Werner a Disparu” słucha się zaskakująco dobrze i chce się do niej wracać.
[Piotr Lewandowski]