napszykłat
Musicaction
Kristen
Niechęć
27. Dni Sztuki Współczesnej - scena muzyczna
Strefa CSW - koncerty majowe
Plum
Kari Amirian
Maszyny do słuchania
Green ZOO Festival
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
LDZ_2.0
Rock for People 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Śledząc dorobek grupy Oneida można dojść do wniosku, że rok bez splitu to dla nich rok stracony. Tym razem nowojorczycy podzielili się stronami winylowej płyty z formacją Mugstar z Liverpoolu, w drugiej odsłonie splitów wydawanych przez angielską wytwórnię Rocket Recordings (na pierwszym byli White Hills i The Heads). Mugstar są mi szczerze mówiąc znani głównie z tego, że często suportują w UK koncerty takich grup jak Wooden Shjips, White Hills czy właśnie Oneida. Skoro nabyłem to cudo ze względu na Oneidę, to od nich zacznę. Całą stronę wypełnia 15-minutowy Shahin’s Song. Piosenki tu absolutnie nie ma, jest rozbudowana, momentami dość nieuporządkowana, dość ciężka improwizacja. Nie można też się domyślić, czemu akurat jednemu z gitarzystów została przypisana, bo ten kwadrans to grupowo poszukująca Oneida w najmroczniejszym, hałaśliwym i zanurzonym w reverbach wydaniu. Można ten numer postrzegać jako powrót w rejony nieznających końca jammów „Preteen Weaponry”, ale bez wyraźnego groove’u, Na początku, z dużą porcją zgrzytu lekko nawiązującego do zredukowanego, cichego „Absolute II” w środku, oraz motorycznym, snującym się finałem. Dobra robota.
Mugstar również serwują jeden numer, European Nihilism, ale podzielony na kilka bloków. Jest tu miejsce na elektryczny szum, psychodeliczne, instrumentalne granie z ciasną pracą perkusji, gitarowymi repetytycjami i instrumentami klawiszowymi o posmaku lat 1970, powolny pasaż z delikatnymi dronami i pogodny, pulsujący odcinek z zawodzeniami a la fajny, stary Deerhunter. W sumie ich muzyka jest pewną wypadkową ww. zespołów, dzięki których o Mugstar usłyszałem, ale słucha się jej z przyjemnością. I tak powstało kolejne niby niepotrzebne wydawnictwo, które dobrze mieć.
[Piotr Lewandowski]