polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
BNNT _ _

BNNT
_ _

Performatywny i wizualny wymiar twórczości BNNT robił duże wrażenie od samego początku, a gdy panowie przeszli na sound-bombing w przestrzeniach miejskich, to jeszcze nabrali na komunikatywności. Jednak przełożenie happeningowego charakteru działalności duetu, siły oddziaływania ich muzyki w bezpośrednim kontakcie, na warunki domowego odsłuchu to zupełnie inna sprawa. Na _ _ udało się to wyśmienicie. Zespół postawił na ustrukturyzowanie sonicznego żywiołu i stworzył formę niemal równoległą do występów na żywo (choć co prawda po stworzeniu ta forma do występów live wraca). Muzyka emitowana z barytonowej rakiety i bębnów siłą rzeczy jest dość uboga harmonicznie, ale dzięki dynamice, umiejętnemu wykorzystaniu sampli i efektów oraz trafnym dozowaniu masywnych dźwiękowych ciosów, BNNT przekuwają tę pozorną wadę w atut. Zespół wykrystalizował niby-piosenki, w dwóch przypadkach znalazł przestrzeń dla wokalistów, których dobrał doskonale – Kuba Ziołek i Łukasz Jędrzejczak wnoszą rozpaczliwo-melodyjny, Wojtek Bąkowski mantryczno-apokaliptyczny pierwiastek – sporo dramaturgii dodają też wokalne, filmowe sample (choć chwilami jest ich wręcz zbyt wiele). Zarazem, płyty po prostu trzeba słuchać od początku do końca, poszczególne numery pomyślane są jako etapy szerszej narracji. Wpisując się w tradycję ascetycznego noise-rocka w duchu minimalistycznych przemarszów Shellac, My Disco, czy zrytmizowanych kawalkad Zu, BNNT wnoszą do niego własny, przemyślany i oryginalny wkład. Wielkie brawa, także za graficzną oprawę wydawnictwa.

[Piotr Lewandowski]

recenzje Bnnt w popupmusic