Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



W ciągu ostatnich 2-3 lat niezwykłe koncerty i zdumiewające projekty uczyniły grupę Małe Instrumenty najbardziej unikatowym zjawiskiem krajowej sceny. Sekstetu, generującego dźwiękową materię za pomocą wszystkiego co małe – od faktycznych instrumentów przez zabawki muzyczne po przedmioty o zgoła innych zastosowaniach na co dzień – nie należy jednak sprowadzać do unikatowego instrumentarium, gdyż wrażliwość artystów i ich eksperymentatorski zmysł zaowocowały cudownym scaleniem treści i formy. Do tej pory przekonywaliśmy się o tym na żywo, teraz nareszcie możemy cieszyć się tym fenomenem na co dzień.
Debiutancki album grupy zawiera materiał, od którego rozpoczęła się działalność Małych Instrumentów – kompozycje Juliana Antoniszczaka, vel Antonisza, stworzone do jego niepowtarzalnych filmów animowanych. Czy może być lepszy sposób na ukazanie muzyki Antonisza, artysty zdumiewającego pomysłowością, kreatywnością w szarych czasach socjalizmu i dążącego do własnych środków wyrazu w każdym aspekcie działalności niż podobnie pomysłowy i idiosynkratyczny w narzędziach i metodach zespół? Czy istnieje lepsze tworzywo dla fonograficznej premiery Małych Instrumentów niż kompozycje Antonisza, przesiąknięte jego wywrotowym humorem, pogańskie w swej chwytliwości, marszowe w rytmach i eksperymentalne w formie? Wątpię dwukrotnie.
„Antonisz” to bezprecedensowa, wspaniała płyta. Unikalne brzmienie Małych Instrumentów, wielobarwna mozaika przekształcająca się jak w kalejdoskopie z utworu na utwór, a jednak ciągle im właściwa, zostało tutaj perfekcyjnie uchwycone, w całej plastyczności i uroku detali. Duża w tym pewnie zasługa analogowego nagrania w Studio Rogalów Analogowy. Kompozycje Antonisza – dla wielbicieli jego filmów natychmiast rozpoznawalne – lśnią w aranżacjach Małych Instrumentów pełnym blaskiem. Czasem zniewalają pełną humoru melodyką i piosenkowością, czasem zaskakują sonicznym eksperymentem, niezmiennie zdumiewają pomysłowością, liryką i komunikatywnością.
Połączenie talentów i wrażliwości nietuzinkowego (i ciągle strasznie niedocenionego) twórcy filmów i muzyki i równie nietuzinkowych (wierzę, że niebawem docenionych) muzyków zaowocowało płytą przystępną i przebojową, a zarazem wymagającą i pełną odwagi, o brzmieniu niespotykanym, ale jakby od razu znajomym i bliskim. Genialne!
[Piotr Lewandowski]