polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Michał Górczyński Beatbox, eatbox, birdbox, carbox

Michał Górczyński
Beatbox, eatbox, birdbox, carbox

„Beatbox, eatbox, birdbox, carbox”.

Wykonywanie beatboxowych bm – t – ng – taka – trrr można potraktować jak układanie puzzli. Zamiast „t” wstawiamy „ślub” a po „trrr” dodajemy „yyyn”. Zacznie, po doprawieniu emocją wielkiego zadowolenia, powstawać „eatbox”, który nie nadaje się jednak do wykonania przy świątecznym stole. Jego miejscem jest raczej koncert, a nie mistrzostwa świata w beatboxie (choć może właśnie tak!) Niech beatbox się nie martwi, nie jest wyśmiewany. Chodzi nam tylko o nowe wcielenie układania rytmicznych struktur – przetransponowanych na instrument dęty drewniany tak, by powstał pierwszy na świecie beatboxujący klarnet.

Teraz wyobraźmy sobie las, drzewa, dużo drewna wakacje, jezioro i upał. Czy ktoś przyzna się do tego, że jest mistrzem „birdboxu”? Bardzo bym chciał być takim mistrzem i przerwać dominację dźwięków pochodzących od ptaków w warunkach polowych! Niech wypowie się człowiek bez prądu! Dialog z przyrodą, miejsce w lesie 50 km na północ od Nidzicy, data 48 lipca (na wszelki wypadek, by nikt nie przyjechał, bo tekst ten nie jest ogłoszeniem), godzina 15.30. Proszę przynieść kartkę papieru i coś do pisania. Będziemy układać „birdboxowe” puzzle. Decydując na ten piknikdokonamy połączenia „eatboxu” z „birdboxem”. Powstanie utwór zatytułowany „Pierwsza Symfonia z Drewna”: dyrygują Ptaki oraz maestro Jedzenie. Świetny smak, zapach i dźwięk.

Trzeba oczywiście jeszcze dojechać w to miejsce wybrane, gdzie tworzony będzie „birdbox” i „eatbox”. Można to zrobić używając samochodu, własnego lub nie. A ten wydaje całą masę dźwięków i nie jest powiedziane, że nie można użyć ich poprzez naśladowanie i wykonywanie jako części formy muzycznej. Nazywam ją „utwór wykład”, w którym dźwięk traktowany jest na równi ze słowem. Cześć – trrr – akcelerator – mmmm – z – drżyjcie – pssss – bozon ptak – ok ok ok – mniam mniam – pyk. Na parkingu wsiadamy i tak: silnik – kilka faz obrotów, wycieraczki – szybko, wolno, klakson – nie wolno używać w lesie (ten punkt w wersji miejskiej), drzwi – zatrzasnąłeś? Pamiętaj o kluczykach – dz – dr – iiiii – weź weź – oooo – pa – pa – pamiętaj następnym razem – bo bo bo bo – muszszszszszszszszę wzywać – kkkkkkkkokkkkkkokkkkkkkogoś – dddd – do drzwi. Kierunkowskazy – dają taki miły i ciepły dźwięk „puk” więc zacznijmy od tego utwór…

Całość układa się w warsztat z publicznością. „Beatbox”, „eatbox”, „birdbox” i „carbox” opisane przez jedną historię, piosenkę trwającą godzinę.

„Hrum – budziiiiiiiiiiiiii się dźwięk – aka aka aka
Grrrrrrua – to już całkiem sporo – dddd – nawet za dużo
Ślub ślub – oblizuję się – ciki ciki – aby deser aby deser
DOBRY BYŁ AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!”

„Piii – ni – gi – iiiijjjjkkk – ua ua ua ua
lecisz? – krua krua – no to leć
100 1000 10000 kilometrów nad lasem
pod lasem – wrrrrrrrr – rrrrrrrrrrrręęęęeeeeeęeeę.”

Godzina to całkiem sporo. Potrzebna będzie „partytura zachowań”. Nie pogubimy się, pogramy, a jeszcze zostanie satysfakcja, że byliśmy na świeżym powietrzu. Część z samochodami zatem na samym końcu. Silnik włączony przez minutę, a reszta na przekręconych kluczykach. Zdaje się, że w niektórych wozach to nawet klimatyzacja wtedy nie działa.

[Michał Górczyński]