Powiększenie, Cafe Kulturalna, Chłodna 25, Nowy Wspaniały Świat - koncerty w lutym
TRZY NIEZWYKŁE SPOTKANIA
HERA w Składzie Butelek
Ed Wood
Alameda Trio
kIRk
Jacek Sienkiewicz
Kto zabił Alonę Iwanowną?
The Ex
ATP curated by Jeff Mangum
If You Say So Festival 2012
Asymmetry Festival 4.0
ATP I'LL BE YOUR MIRROR London 2012
Primavera Sound 2012
Pohoda Festival 2012
Dour Festival 2012
OFF Festival 2012
Flow Festival 2012
ATP curated by The National



Pod koniec lat 70. na Wyspach, gdzie zaczęła się rebelia, pierwsza fala punk rocka powoli ustępowała drugiej – bardziej radykalnej i agresywnej. A przede wszystkim nie garnącej się do występów w Top Of The Pops, jak Sex Pistols albo The Clash. Nadchodził czas zespołów takich, jak Crass czy Conflict. Na kontynencie podobną postawę prezentowali Terrie Hassel i G.W. Sok, którzy w 1979 roku w Amsterdamie powołali do życia grupę The Ex.
Od tego czasu formacja wydała ponad dwadzieścia albumów i zagrała blisko 1400 koncertów, w tym prawie 900 poza granicami Holandii. Przez jej skład przewinęło się kilkunastu muzyków oraz kilkudziesięciu okazjonalnych współpracowników – m.in. Hann Bennink, Lee Ranaldo, Thurston Moore, Xavier Charles, długo można by wymieniać. Statystyka zaiste imponująca, nieprawdaż? Ale to – jasna sprawa – nie ona się liczy. Ważne co za nią stoi.
Nazwiska i cyfry wskazują na niespożytą energię i żywotność. Ciągle w trasie, w permanentnej kolaboracji – brzmienie grupy ewoluuje, hybrydyzuje – wchłaniając różne osobowości, muzyczne podejścia i wpływy, rozciągając jednocześnie estetyczne ramy punk rocka. Jon Langford z The Mekons, który wyprodukował kilka wczesnych płyt zespołu napisał o The Ex: „Nie ma w punk rocku tak żywotnej kapeli; we wszystkich jej kształtach i rozmiarach zawsze ujawniającej nieograniczony potencjał momentu, w którym zaczyna się punk”. Faktycznie – dla The Ex punk rock to zaledwie punkt wyjścia. Albo po prostu otwarta i chłonna forma, która rozwija się stopniowo, inkorporując różne podejścia i idiomy. Punk rock The Ex to improwizacja. „Bo co znaczy improwizować?” - pyta na wkładce do dwupłytowej kompilacji prezentującej przekrój przez 30 lat działalności grupy John Corbett. I odpowiada: „Grupa ludzi, powiedzmy czterech Holendrów, siada w pokoju, gra trochę, dzieli riff i rytm, pracuje nad nim i pracuje, zapamiętuje, i wygrywa na scenie – może ciut inaczej. Czy to jest improwizowane? Czy to jest skomponowane? Czy ta grupa komponuje? Czy to w ogóle ma znaczenie?”
Słuchając jubileuszowej składanki grupy, trudno się nie zgodzić, z odpowiedzią, którą implikuje retoryczne pytanie Corbetta – nie ma. Muzyka The Ex pędzi do przodu w aurze ciągłej progresywnej repetycji. Jej motorem jest perkusyjny trans i powtarzane w kółko chropawe gitarowe riffy. Koloryt określają zaś inspiracje i goście – folkowi saksofoniści z Afryki, czy awangardowi wiolonczeliści, jak Tom Cora.
Nagrany z Corą krążek - „Scrabbling At The Lock” - okazał się nie tylko najlepiej sprzedającym się wydawnictwem w dorobku zespołu, ale również wyznaczył kierunek jego poszukiwań w następnych latach. Garażowy brud nabierał folkowego sznytu; można zaryzykować tezę, że gdyby nie The Ex (i Dog Face Hermans) nie mielibyśmy The Silver Mt. Zion. W takim samym stopniu jak folk, Holendrów zaczął pociągać też jazz, zwłaszcza ten o ludycznej proweniencji, z Afryki albo okolic Bliskiego Wschodu – zresztą muzyka z tamtego rejonu w ogóle także zaczęła być w orbicie ich zainteresowań. Ostatecznie na przestrzeni lat grupa wypracowała swoisty, rozpoznawalny styl i dorobiła się miejsca w annałach punk rocka.
„30” wiernie dokumentuje tę długą drogę, na dwóch krążkach prezentuje stopniową ewolucję grupy – od prymitywnego anarcho-punka a la Crass (otwierający album „Rules” z płyty „Disturbing Domestic Peace” albo „The Wellknown Soldier” z „Tumult”) przez rozwichrzone, transowe pochody w rodzaju „White Liberals” z „Pokkeherrie” albo eksperymenty z samplingiem („Rara Rap”) czy szaleństwa w stylu Nomeansno („Headache by Numbers” z „Aural Guerrilla”) aż po kompozycje łączące ludyczną melancholię z noise'owym pazurem na drodze transowego jamowania. Te ostatnie klimaty dominują na drugiej płycie, która ukazuje zespół począwszy od lat 90. po dzień dzisiejszy – krążek otwiera „State Of Shock”: przejmująca wiolonczela Cory, płaczliwy gitarowy jazgot, sugestywne pokrzykiwanie. Rozdzierające. „Hidegen Single” - następny utwór – podobnie. A dalej – nagle, niespodziewanie – rozluźnienie: bluesowy vibe z folkowym akcentem („Stupid Competitions”). To już nie jest tylko punk. To są utwory, które wymykają się wszelkiej klasyfikacji. To jest po prostu The Ex. Zajebisty kawałek historii.
[Michał Nierobisz]
THE EX
Lean Left
Lean Left
Free Fall
Broo / Lane / Nilsse...
ATOMIC SCHOOL DAYS
Artifact iTi
THE VANDERMARK 5
THE VANDERMARK 5 SPE...
TIM DAISY / KEN VAND...
VANDERMARK 5
SIDE A
Ken Vandermark / Pre...
THE FRAME QUARTET
Vandermark 5
REED TRIO (Vandermar...
Powerhouse Sound